#12 W puszczy szaleństwa

W poszukiwaniu Krwawego hełmu awanturnicy przedzierają się przez sylvańską puszczę. Wilgoć i duszny charakter otoczenia dają się podróżującym we znaki. Dzień ma się ku końcowi, a wraz z przyjściem nocy budzą się uśpione głęboko demony.


Awanturnicy trzymają się kurczowo obranego przed wejściem do lasu kursu. Zmysły szaleją i nawet Tiska nie ma pewności co do kierunku. Podróżnicy zatopieni ją w niewytłumaczalnej pustce przepełniającej las. Dookoła nie słychać nic prócz swojego nierównego oddechu. Nie widać śladów zwierząt, a nawet własne szybko się zacierają lub wydają się być ledwo widoczne. Trzeba pilnować obranego kursu z nadzieją, że jest prawidłowy. Wszystko wydaje się być jednakowe i próżno szukać punktów orientacyjnych. Zbłądzenie jest gwarancją śmierci.

Bohaterowie kontynuują żmudny marsz, kiedy Edmund mówi, że musi udać się do lasu „za potrzebą”. Samodzielne odejście od grupy nie podoba się czującym się nieswojo podróżnikom, co więcej niziołek wydaje się nieobecny, a kiedy odchodzi wydaje się jakby do siebie mówił. Kiedy halfling wyraźnie się oddala, Goran i Aldar natychmiast ruszają za nim. Po chwili dołącza do nich Sophie. Ruben i Tiska nie są zachwyceni perspektywą uganiania się za niziołkiem, ale aby się nie rozłączać także udają się w stronę gdzie poszedł Edmund. Niziołek podążał za postacią, której głos namawiał go do pójścia za nią w las. Aldar wyczuł silną, naturalną magię emanującą z kierunku którym podążał halfling.

Zdenerwowana zwiadowczyni silnym szarpnięciem zatrzymuje halflinga. Obecny przy tym Goran wydaje się być lekko oszołomiony, ale nie reaguje na szamotaninę. Niziołek jest bardzo zdenerwowany- krzyczy na towarzyszy i zarzuca im pogwałcenie prywatności. Konflikt zaostrza się, gdy bohaterowie zauważają, że zgubili się. Nikt nie jest w stanie odnaleźć swoich śladów, które jakby natychmiast zniknęły, i wrócić na obraną wcześniej ścieżkę. Ponadto Aldar wzlatując nad drzewa nie widzi nic oprócz nieskończonego lasu, choć powinni jeszcze widzieć okolicę z której wyruszyli. Dzień ma się ku końcowi, więc zapada decyzja o postoju. Mag zauważa, że Edmund czerpie ze wszystkich wiatrów magii. Nie jest to magia kapłańska, ale jakby siła łącząca się z Edmundem i kontrolująca otoczenie.

Awanturnicy zbierają się wokół ogniska. Ruben i Goran zgłaszają się do pełnienia pierwszej warty. Aldar przed pójściem spać zbiera zioła. Przekazuje Bretończykowi napisaną wiadomość, że niziołek jest niebezpieczny i używa demonologicznej magii- przez to niedługo wszystkich zgubi. Radzi, żeby ten unieszkodliwił przyjaciela, a mag będzie podawał mu uspokajające zioła. Goran nie odpowiada. Kiedy Edmund układa się na ziemi, pod tobołkiem mającym służyć mu za poduszkę znajduje sztylet. Ostrze jest zakrzywione jak sierp i pokryte znakami, których niziołek nie rozpoznaje. Halfling nie informując towarzyszy o dziwnym znalezisku udaje się na spoczynek. Wszyscy są zmęczeni i zdenerwowani- nawet wartownicy zapadają niemal momentalnie w sen.

Rankiem awanturnicy zauważają nieobecność Edmunda i jego ślady, choć wcześniej samoistnie znikały. Niziołek pozostawił swój plecak i zapasy. Mag budzi się mając na dłoniach ślady ziół usypiających. Wieczorem je zbierał i planował przeznaczyć na uśpienie Edmunda. Ponownie wybucha kłótnia o niziołka i maga. Ruben wydaje się być najbardziej spięty. Ktoś sugeruje, że to Aldar wszystkich uśpił- sam mag zaprzecza. Krasnolud głośno żałuje, że nie pozbyli się halflinga wcześniej i otwarcie wyraża brak zaufania wobec Aldara. Duszna atmosfera otoczenia nie poprawia sytuacji. Po krótkiej wymianie zdań podróżnicy zbierają pośpiesznie swoje rzeczy i ruszają po śladach za Edmundem.

Po pewnym czasie słyszą śmiech niziołka. Udając się w kierunku z którego pochodził dźwięk dochodzą do wąwozu. Ich uwagę zwraca jama, z której wydaje się wydobywać głos halflinga. Ostrożność podpowiada bohaterom, aby trochę rozejrzeć się po okolicy. Ruben, Aldar i Tiska obchodzą dookoła wąwóz i przechodzą na jego drugą stronę. Zaczynają dość głośną wymianę zdań. W trakcie rozmowy ponownie słyszą Edmunda- tym razem śmiech dochodzi mniej więcej z kierunku, z którego przyszli. Coraz bardziej zdenerwowany Ruben i Aldar udają się tam z nadzieją na znalezienie halflinga.

Czekając na rozwój sytuacji, Goran nasłuchuje odgłosów Edmunda i ucisza Sophie. Nagle Bretończyk słyszy warczenie, a z jamy wychodzi nienaturalnie duży wilk o kruczoczarnym futrze. Za nim pojawia się reszta stada- tym razem zwierzęta wyglądają normalnie. Czarny wilk idzie powoli w stronę Gorana i złodziejki. Po drugiej stronie wąwozu Tiska obserwująca sytuację zażywa narkotyk i celuje w prawdopodobnego przywódcę stada.

Zwierzę lada chwila zobaczy Bretończyka. Aby odwrócić choć na chwilę jego uwagę, Goran rzuca kamieniem w inną stronę. Wilk przez chwilę interesuje się odgłosem, ale zaraz wraca do obserwowania miejsca gdzie ukrywa się szlachcic. Gdy staje się oczywiste, że nie uda się uniknąć konfrontacji, Goran rzuca w zwierzę nożem, a Tiska zaczyna ostrzał z drugiej strony wąwozu. Po chwili udaje się powalić wilka- ostatecznie ginie od głębokiego cięcia Gorana. W ferworze walki nikt nie zauważa zwierząt zbliżających się do Sophie od strony lasu. Złodziejka zostaje poważnie ranna, ale dzięki szybkiej pomocy towarzyszy atakujące ją wilki zostają zabite.

W czasie gdy Tiska tamuje krwawienie Sophie, Goran wraca się aby sprawdzić co z Rubenem i Aldarem. Zastaje kłócących się towarzyszy. Krasnolud przyłapał maga stojącego z liną nad śpiącym Edmundem. Teraz Ruben obwinia ich wszystko, co ich spotkało i żąda krwi. Krzyczy i grozi obecnym towarzyszom. Dla krasnoluda lepiej by było, gdyby pozbyli się tej dwójki, która w jego mniemaniu jest powodem ich kłopotów. Goran wyraźnie się sprzeciwia. Mag jest spokojny- proponuje żeby związać go z halflingiem, jeśli to ma złagodzić sytuację. Krasnolud choć niechętnie zgadza się i wszyscy wracają do Tiski i Sophie. Na miejscu Sophie usypia niziołka i maga posiadanym specyfikiem.

Atmosfera jest coraz bardziej napięta- Sophie jest poważnie ranna, Ruben obwinia za wszystko Edmunda i Aldara żądając uśmiercenia niziołka, Goran na to nie pozwala, a Tiska w razie potrzeby poprze krasnoluda. Zapada decyzja, żeby przenieść maga, niziołka i złodziejkę do jamy, do czasu gdy wszyscy ochłoną. Tam zostaje z nimi krasnolud. Bretończyk i zwiadowczyni idą zebrać truchła zwierząt.

Gdy Goran i Tiska zbliżają się do ciał wilków zauważają postać wyżerającą wnętrzności jednego ze zwierząt. Kobieta natychmiast strzela, jednak pudłuje. Postać ucieka i chowa się za drzewem. Towarzysze nie mają wątpliwości, że spotkali zwierzoludzia. Bretończyk ma nadzieję, że należy on do grupy idącej za posiadaczem Krwawego hełmu, jednak stwór zaprzecza. W czasie gdy Goran rozmawia ze zwierzoczłekiem, zwiadowczyni odchodzi na bok, żeby (mimo protestów Bretończyka) wycelować w chowającego się potwora. Szlachcic namawia zwierzoludzia do wyjścia i rozmowy, jednak ten stanowczo odmawia i prosi, żeby zostawić go w spokoju. Już długo żyje w tym lesie i w zasadzie nie robi nikomu krzywdy. Zapewnia też, że nie zna sposobu na wyjście z puszczy. Gdy słyszy to Tiska- natychmiast oddaje strzał. Ponownie nie trafia, a stwór rzuca się na Gorana, powalając go na ziemię. Bretończyk dźga zwierzoczłeka, a kobieta wspomaga go strzelając. W końcu zwierzoludź wydaje ostatnie żałosne tchnienie i umiera.

W wilczej jamie śmierdzącej stęchlizną i padliną sytuacja pogarsza się. Niziołek, który się obudził wdaje się w ostrą wymianę zdań z Rubenem. Krasnolud jest bliski zabicia Edmunda i Aldara. Sophie stara się go powstrzymać, jednak Ruben grozi jej śmiercią. Złodziejka wie, że w obecnej sytuacji nie może nic zrobić. Niespodziewanie mag uwalnia się z więzów i ucieka. Krasnolud rzuca się za nim w pogoń.

Tiska zbiera wilcze truchła, podczas gdy wracający do jamy Goran będąc przy jej wejściu słyszy warczenie zwierząt dochodzące ze środka. Przygotowuje się do ataku, kiedy widzi biegnącego Aldara. Rzuca mu broń i czeka na przeciwników. Zamiast tego mija go rozszalały Ruben, który wrzaskiem nakazuje Tisce zabić maga. Zwiadowczyni wymierza- tym razem strzał jest niemal doskonale celny. Trafiony w kark Aldar zalewa się krwią i pada na ziemię. Mimo prośby od czołgającego się do granicy lasu umierającego, Tiska po raz kolejny naciąga łuk. Mag zamiast łaski otrzymuje od kobiety kolejny, cudownie celny strzał- tym razem śmiertelny. Obserwujący to oszołomiony Goran chce wybić kobietę z równowagi rzucając w nią gałęzią, ale zostaje wcześniej powalony przez Rubena, przyduszającego go teraz do ziemi.

Ostatnią nadzieją Bretończyka są Edmund i Sophie. Niestety oboje uciekają do lasu. Krasnolud każe złodziejce wyjść z ukrycia i wydać halflinga, jednak ta odmawia. Dodaje, że niziołek uciekł. Zniecierpliwiony Ruben karze Goranowi klęczeć bez ruchu i zostawia go z Tiską, która celuje w szlachcica. Krasnolud ściska mocniej młot i idzie po Sophie.

Wystraszona złodziejka chowa się za drzewami, trzymając w drżących rękach naładowaną kuszę. Gdy Ruben zbliża się na odległość kilku metrów ryzykuje i strzela, równocześnie zdradzając swoją pozycję. Bełt trafia krasnoluda w szyję, a ten charcząc krwią pada na ziemię.

Zaczyna się walka na nerwy między Sophie a zwiadowczynią. Niestety ani złodziejka, ani nikt inny nie zauważył brutalności i nieobliczalności poznanych w Sylvanii towarzyszy. Gdy tylko Tiska dowiaduje się o umierającym towarzyszu, ku zaskoczeniu Sophie bez słowa strzela do Gorana. Podczas gdy pierwsze trafienie tylko lekko rani Bretończyka, drugi strzał niemal pozbawia go życia. Szlachcic pada nieprzytomny, a zwiadowczyni ciągnie go za sobą jak tarczę, kierując się do ciała Aldara. Sophie obserwuje wszystko z ukrycia.

Tiska rzuca konającego Gorana obok maga i oblewa Aldara gorzałką. Resztę płynu wylewa dookoła po czym podkłada ognień. Pozostawia Bretończyka na granicy śmierci i spopielenia. Zwiadowczyni wchodzi między drzewa w znika z pola widzenia.

* * *

Edmund obserwuje z daleka rzeź, a gdy odchodzi zauważa stojącą w lesie postać. Mówi do niej: Zostaw ich- to zwierzęta.

Człowiek człowiekowi wilkiem i katem. Nie ma równych i równiejszych wobec śmierci. A zginąć można łatwo- nawet będąc wśród towarzyszy.

Oczywiście zapraszam graczy (i nie tylko) do komentowania i uzupełniania raportu z sesji :]

System: Warhammer
MG: Storyteller
Gracze: A (Tiska), panmarek/edmund (Edmund), Mliko/K (Goran), Sophie (Sophie), Spawacz (Aldar)

Wykorzystane grafiki:
https://ciemnajamablog.files.wordpress.com/2011/07/blackwolfsolo_1.jpg
http://calamitybean.deviantart.com/art/The-Forest-of-Illusions-177558903?q=boost%3Apopular%20madness%20forest&qo=8
http://jemm318.deviantart.com/art/Bloody-Arrow-For-Jordan-163760604?q=boost%3Apopular%20arrow%20blood&qo=90
Reklamy

2 thoughts on “#12 W puszczy szaleństwa

  1. Ufff… piękna relacja A.

    Moja relacja sesji mogłaby wyglądać tak… był przeklęty las, była wataha wilków, i zwierzoczłek błagający o litość. Przyszli gracze… To byłoby na tyle jeśli chodzi o to co ja Wam przygotowałem:D Ale, prócz rozpadu drużyny, to MOJE GRATULACJE – okazało się, że Wasze postaci mają uczucia i granice moralne, co osobiście mnie cieszy.

    PS. Czekam, jeszcze na relację z ust Edmunda – bo jego będzie troszkę inna:D

  2. Oj relacja zacna :] Wersja Edka jest w trakcie spisywania… Nie spodziewajcie sie niczego mega zaskakującego zwłaszcza jak ja to napiszę :]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s