Oczami Edmunda – W puszczy szaleństwa

Relacja z sesji  oczami Edmunda (napisana przez gracza edmund/panmarek)

Po ostatnich wydarzeniach w twierdzy wampira zbyt dużo myśli kłębiło mi się w głowie. Pertraktacje moich kompanów z nieumarłym wprawiły mnie w zdziwienie. A „zaliczka”, jaką otrzymał Ruben przekroczyła dla mnie już wszelkie granice. Najgorsze chyba było to, żaden z tych „szlachetnych i prawych” ludzi nawet nie próbował temu zapobiec. Kolejną sprawą był Krwawy hełm, który mieliśmy dostarczyć. Jak zabrać go szaleńcowi, nie oddawać krwiopijcy, a przy tym uratować życie Berga? Trochę tego za dużo na mój halfi łebek.

Zaprzątnięty myślami nie zauważyłem, kiedy opuściliśmy twierdzę. Wkraczając w las gdzieś w jego mroku wyczułem postać. Nie mogłem jej zobaczyć, ale wiedziałem, że się nam przygląda i ocenia. Co najważniejsze czułem, że przybywa z innego świata specjalnie żeby się ze mną spotkać. Mimo potężnej siły wiedziałem, że jest przyjazna i nie wyrządzi mi krzywdy.  A może to wysłannik Esmeraldy lub Merilla? Przybyły, aby wesprzeć i pomóc w tych ciężkich dla mnie i Imperium czasach? W kudłatym łebku zakwitła myśl, że współtowarzysze nie są godni spotkać takiej istoty. Musiałem ich opuścić i udać się do niej sam. Powiedziałem, że idę w krzaki za potrzebą. Ku mojemu zaskoczeniu Aldar i Goran podążyli za mną. Wystraszyłem się, że ostatnie wydarzenia nie tylko miały na mnie wpływ oraz będą chcieli zrobić mi krzywdę, (bo nikt normalny nie szedłby za kimś oglądać co jadł poprzedniego dnia). Zacząłem uciekać. Wtedy usłyszałem w głowie spokojny męski głos:
„ Dlaczego podróżujesz z niegodnymi? ”-  to potwierdziło moje przypuszczenia, o tym, że Ci rzeźnicy nie mogą podążać ze mną w dalszą podróż.

„No właśnie próbuje ich zgubić”- odpowiedziałem i zacząłem biec. Już myślałem ze się udało gdy z krzaków wyskoczyła Tiska. Złapała mnie za ramię. Mimo moich starań wyrwania się nie chciała mnie puścić, nawet magia zawiodła, gdy chciałem ją uśpić. Zaczęła mną potrząsać krzyczeć i już po chwili reszta „drużyny” nas odnalazła. Oni również na mnie krzyczeli oskarżali o chęć zgubienia drogi. Kłócili się ze mną i ze sobą ale to nic nie zmieniło, nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. Śladów i możliwości powrotu do koni nie było. Wtedy Goran powiedział do mnie „Ty nas zgubiłeś to teraz odnajdź drogę” Ja też nie wiedziałem gdzie jesteśmy, ale tylko wzruszyłem ramionami i poszedłem w las. I znów mnie zaskoczyli, najpierw mnie oskarżają o co popadnie, co złego to kapłan, a teraz idą za mną w mroczny sylvanski las. Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Nie wiedziałem jak się ich pozbyć, więc poprosiłem Istotę o pomoc. „Pomogę ci. Ale zaczekaj do zmroku” odpowiedziała. Odpowiedź bardzo mnie uspokoiła i spowodowała, że zgłodniałem. Pogwizdując i nucąc prowadziłem ich dalej. Po dłuższym czasie zaproponowałem postój, a że zmrok w tej puszczy nadchodził szybko wszyscy się zgodzili. Kiedy ja przygotowywałem kolacje z resztek jedzenia, towarzysze rozbijali obóz. Jedynie mag udał się do lasu po jakieś zioła. Wtedy to otrzymałem wiadomość „Uważaj na maga on wie o mnie, jest czcicielem chaosu”.  Mimo ostrzeżenia ze spokojem kładłem się spać (oczywiście nie wyznaczono mi warty). Pomoc jaką otrzymałem nie była tą jakiej się spodziewałem. Pod plecakiem, który służył mi za poduszkę wymacałem sztylet. W momencie, gdy go wyciągnąłem usłyszałem „Użyj go” . Zaskoczyła mnie taka propozycja. „Zabij maga to przez niego masz problemy” . To musiała być próba, boski wysłannik sprawdzał czy jestem godzien spotkania.  Wstałem i ściskając w ręce sztylet opuściłem magicznie uśpionych podróżników.

Obudziłem się w lesie, nie wiem, po jakim czasie i gdzie dokładnie się znajdowałem.             Był dzień , a Aldar stał nade mną i próbował mnie związać. „ A jednak chciał mnie załatwić”- pomyślałem. Uśpił mnie magicznie i zaciągnął do lasu, aby zapobiec mojemu spotkaniu z wysłannikiem. Teraz z pewnością zechce mnie złożyć swoim plugawym bożkom. Zaczęliśmy się kłócić i padło dużo niepotrzebnych słów. W to wszystko wtrącił się morderca Ruben. Był bardzo zdenerwowany,  a w jego oczach widać było błysk szaleństwa. Nie wiedział,  który z nas ma rację więc dla pewności- za nasza obopólną zgodą- związał nas obu i zakneblował. Zaciągnięto nas do jakiejś jamy gdzie śmierdziało stęchlizną, zepsutym mięsem i mokrą sierścią. Podeszła do mnie Sofii i dmuchnęła w twarz proszkiem…

Odzyskałem świadomość po jakimś czasie. W jamie byłem ja, mag (oboje skrepowani), Sofii oraz Ruben. Dopiero teraz zauważam, że złodziejka jest ranna. Krasnal stoi nad nami z młotem w ręku i mordem w oczach. W głowie znów odzywa się głos „Uwolnij się masz przecież ostrze”. Miałem wrażenie, że kobieta też usłyszała te słowa, bo po szybkim przeszukaniu mnie odnalazła sztylet. Mimo sprzeciwu krasnala usunęła też knebel, chyba chciała dowiedzieć się co się ze mną działo gdy opuściłem obóz. Niestety nie zdołała zadać pytania. Głos podsycał mój strach „Zabij krasnoluda, to tylko morderca i narkoman”. Zacząłem wyzywać krasnoluda powtarzając słowa Istoty. Widziałem jak złość i rządza krwi przejmują kontrolę nad wojownikiem. Słowa Sofii zdawały się niczym w porównaniu z furią krasnala, gdy zbliżał się do mnie z młotem. Życie uratował mi jednak mag. Jakimś cudem uwolnił się z więzów i uciekł z wilczego legowiska. Wściekły Ruben wybiegł za nim. Zdezorientowana kobieta rozcięła mi więzy. „Zostaw ich niech sami się zabiją” usłyszałem „To tylko zwierzęta”.

Wychodząc z jamy patrzyłem się tylko w głąb lasu. Nie wiedziałem i nie interesowałem się, co się dzieje za mną. Myślałem jedynie o tym,  gdzie jest Istota. Wchodząc w las spotkałem elfią kobietę obserwującą obóz. Popatrzyłem jej w oczy i powiedziałem „Zostaw ich, to tylko zwierzęta”.

Potem wszedłem w mrok puszczy, szukać odpowiedzi u Boskiego Wysłannika…

Reklamy

6 thoughts on “Oczami Edmunda – W puszczy szaleństwa

  1. To nie Goran powiedział „Ty nas zgubiłeś to teraz odnajdź drogę” tylko chyba Sofii, a pyzatym super

  2. No, a nie mówiłem, że oczami Edmunda będzie inaczej:D Bardzo mi się podoba to balansowanie na granicy szaleństwa, brak pewności kto jest kim i pointa „Zostaw ich, to tylko zwierzęta”. Jak już gdzieś wcześniej napisałem… chaos znaczy wszystkich – staliście się bestiami – w imię dobra, ale ideały już zblakły i coraz bliżej tych bestii drodzy gracze 😀

  3. Tak to Sophie kazała mu odnaleźć drogę acha i nie podoba mi się, że złodziejka jest utożsamiana ze zwierzęciem, tak jak pozostali, bo akurat jako jedyna(poza Edkiem) chciała uniknąć rozlewu krwi i jako jedyna do końca próbowała znaleźć polubowne rozwiązanie no i w końcu to ona została aby pomóc Goranowi jeśli to możliwe. Takie jest moje-subiektywne- zdanie(oczami Sophie:D:D:D)

  4. oj, nie chciała rozlewu krwi bo o ile dobrze pamiętam Ruben w jaskini powiedział wprost „Zabić magów, a jak mi staniesz na drodze, to przejdę po Twoim truchle” no może mniej poetycko:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s