Oczami Aldara – W puszczy szaleństwa

A więc ON czerpie z wszystkich wiatrów magii.
Ciekawe…
Nie!
To moc przebija się do naszego świata.
ON łączy się z nią?
Czy moc go kontroluje?
Wszystko, co dzieje się dookoła nas to jej sprawka?
Robi się coraz ciekawiej…

Wydaje się, że trwamy w iluzji.
A jednak, to nie to…
Jedyną iluzją jest to, że jesteśmy w tym razem.

„Niziołek jest niebezpieczny.
Zgubi nas wszystkich- używa magii demonologicznej.
Trzeba go unieszkodliwić.”
Goran nie odpowiedział na moją wiadomość.
Wystarczyłoby związać Edmunda i przez resztę drogi
podawać mu zioła, które zebrałem.
Byłem głupi szukając pomocy u Bretończyka.

Nie zauważyłam nawet jak zasnąłem.
Niziołka nie ma. Mam wątpliwości.
Czy warto dalej ciągnąć tą farsę i gonić za tym małym szaleńcem?
Unieszkodliwić demonologa to jedno,
walczyć z nieufnością jego towarzyszy to drugie…
Trzeba dopomóc drużynie w poszukiwaniach…

…śmiech przyjaciela był wyśmienitym pomysłem!
Wyborna imitacja dźwięku.
Jeden prosty czar, a oni biegną jak psy gończe.
Nie patrzą nawet na ślady! Niewiarygodne!
Lecą na oślep!
Nie do końca o to mi chodziło…

Trochę za daleko to wszystko zaszło.
Musimy się cofnąć.
Umieszczam źródło śmiechu z tyłu.
Cholera! Tylko krasnolud za mną podąża.
Dobre i to- przynajmniej idziemy tam, gdzie prowadzą ślady,
a nie moje złudne czary.

Niech to! Prawie się o NIEGO potknąłem.
Przynajmniej nie wyczuwam od niego żadnej magicznej aktywności.

Co za pech! Halfling budzi się w momencie jak rozwijam nad nim linę.
Na domiar złego przybiega krasnolud.
Ruben zaraz zaszlachtuje nas obu…

Muszę złagodzić sytuację…
Gdyby nie to, że zaczął nas oskarżać o całe zło, miałbym już GO na talerzu!

Dałem się związać z niziołkiem- lepsze to niż puszczenie go wolno.
Krasnolud dosyć niechętnie się na to godzi.
No tak- co martwy to martwy, a co związany to związany.
Przynajmniej w ten sposób pozbawiamy go kontroli.
A lina? Mała cena za chwilowy spokój.
Zwłaszcza Ruben nie wygląda na takiego, co chciałby teraz dyskutować.

Co za smród!
Jama… i Ruben.
Pomyśleć, że wcale nie chciałem, żebyśmy tu przyszli.

Ta kłótnia mi się nie podoba.
Ani groźby.
Cóż- trzeba się stąd wydostać zanim i na mnie zwróci uwagę krasnolud.
Może spróbować „tego”- proste zaklęcie, ale kto wie, może się udać.

Udało się!
W ostatnim momencie. Jeszcze tylko zrobić małe zamieszanie.
Dźwięki wilków z jamy powinny wyjaśnić moją ucieczkę.
Przynajmniej na chwilę- akurat na dotarcie do lasu.
Goran?
Rzuca we mnie czy do mnie?
To drugie- przyznam, że jestem zaskoczony.
Chociaż nie powinienem-
doskonale nabierają się na moje proste sztuczki…

Obym się przesłyszał.
Nie…
…przesłyszałem.
Błagam o litość…
Reklamy

6 thoughts on “Oczami Aldara – W puszczy szaleństwa

  1. Mioooooodzio…..
    Na sesji chciało mi się śmiać jak łazili za halfim śmiechem. Jak owieczki na rzeź. A rzeźnikiem niestety był Ruben.

    PS. ale to chyba A tekst pisała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s