Opowieść Gotri’ego

Przed wyjazdem do Sylvanii Berg nie siedział bezczynnie.
O czym rozmawiał z poznanym w Avermeld krasnoludem?

(napisane ręką Storytellera)

Opowieść Gotri’ego:

…Witaj przyjacielu… -westchnął strapiony krasnolud – usiądź, porozmawiajmy. Wszystko wymknęło się spod kontroli, ale nie jest za późno, słuchaj…

 Dobra, dobra od początku…

Odziedziczyłem schedę po moim ojcu, jak on po swoim. Ot, mała zapyziała osada z kopalnią i kilkoma hutami żelaza, było to siedemnaście lat wstecz. Byłem wtedy młody i ambitny, szukałem łatwego zysku, chciałem stworzyć wielką faktorię na miarę krasnoludzkich banków, marzyłem, że będę stał na czele złotego imperium, zaopatrując połowę armii imperialnej w najlepszy oręż… toż ludzie siepią się wszędzie i przy każdej sposobności… piękne to czasy były…

-Ano racja, do sedna. Także trzy lata temu, po całej histerii z piciem i awanturniczymi ekspedycjami, które słono kosztowały a zysków było co zakonnic w zamtuzie… interes był na skraju bankructwa, psia mać. No i te poborcy się za moją rzyć wzięli, bo należne dla korony trza płacić… banda pederastów w rajtuzach i wyzyskiwaczy… tfu.. Pozostało jeno sprzedać część udziałów i przenieść się do miasta. Za złoto kupiłem posadkę w Midenheim, otworzyłem kuźnię i zrobiłem psia mać wielką głupotę, choć głowa brodata to pusta… ano politykować zacząłem… za intratne kontrakty finansowałem to tego to tamtego szarlatana na stołku… szło nie źle, interes kwitł, kuźnia w faktorie się zmieniła a stal płynęła z Gór Środkowych strumieniem wartkim jak sik po piwie. Za stalą szło złoto, które tak lubiłem. Ale mnie wycyckali, bo to w polityce za dużo razy na odcisk jegomościom nastąpiłem, a kilku w twarz naplułem… myta, podatki, płatne przeprawy, podburzanie mi pracowników, aż po sabotaże kurwie syny sięgali. Wtedy zapukał do mnie ten Czarnobrody, powiedział, że załatwi… cena pytasz… ano żadna – bo jak mu miecza Gvalhira znajdę to jeszcze niezły kontrakt na południu będzie. No to zatarłem łapy, toć to brat w końcu jego mać. A miecz to miecz, na kuśke mi on. Minęła zima, nowych problemów nie ma, to mi się gęba szczerzy. Ile noży sprzedał zakapior chędożony, nie wiem, ale co tam… miecz znalazłem w grobie jakiegoś rycerzyka z północnego imperium, niedaleko. Pochowany bo z jakąś demonicą się poprztykał i się chłopu sczezło. Nieboszczykowi nie potrzebny przecie. Także ruszyliśmy z Czarnobrodym po niego. Dalej historie znasz boś rąbnął miecz nam z przed nosa… wściekły byłem aż mi broda zryżała, ale dziś wiem, że dobrze się stało.

– A, zlecenie, ano przyszło – ekspedycja do przeklętej Sylvani, do ruin jakichś chędożonych, co to kapłanki Sigmara tam urzędować miały. Ta, tylko że ich nie ma już setki lat, a miejsce na mapie to krater ze spaczenia co to wszystkie ścierwa do niego lgną. Ale umowa, to umowa, ba w zastawie pół faktorii, także ekspedycja idzie. Książkę jakąś tam chce Czarnobrody, dla sylvańczyków – lagę na nich kładę, ale szkoda mi ludzi na to bezeceństwo, bo kilku nie wróci, to pewne, jak nie kurwie syny z Mordheim, to mutacja albo wąpierze ich dopadną… zresztą Czarnobrodemu tyż ufać nie można. Dlatego tam Ciebie posyłam… dziś bliższy mi jak kto inny jesteś, a i udział swój masz… to co, na pohybel?

– Aaaah ucałowałbym Twoją rzyć gdybyś chuderlawą dziewką był. Wiedziałem, że się zgodzisz… a co znajdziesz tam na miejscu to i podzielim po równo, obyś stratny nie był.

Zuch chłop, napijmy się!

Wykorzystane grafiki:
Fragment z:http://hortlak.deviantart.com/art/Dwarvenmead-85659606?q=boost%3Apopular%20dwarf%20beer&qo=115
Reklamy

2 thoughts on “Opowieść Gotri’ego

  1. Doszukiwaliśmy sie w Gotrim straszliwego zbója i szubrawca 😛 a okazało się, że i jego w to wrobili. Fajny opis,

    PS. Middenheim przez 2 D :F

  2. hehe zabawne że ów tekst w rękach Berga pojawił się z sesje lub dwie temu:D Cieszę się, że Edku podoba Ci się ten opis, sprawiło mi niezłą frajdę wcielenie się w krasnoluda:D Co do motywów Gotriego – czy naprawdę krasnoludzki magnat jakim jest Gotri mógłby dać się wrobić? czy to nie kolejne kłamstwa sączone do uszu graczy, ja uważam, że tak – ale mnie też nie wierzcie do końca:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s