Kołowrotek i zdechły chomik… czyli o grzebaniu w zakamarkach pamięci

1330014659_by_909pik_500Zapraszam wszystkich uczestników kampanii „Czarny Grimuar” do zabawy w rekonstrukcję finałowej sesji 🙂 Wszelkie uwagi zapisujcie w komentarzach.

1. Co działo się z Goranem w trakcie wizyty graczy w domu Gotriego? O ile pamiętam był w piwnicy/lochu z którego udało mu się wydostać po wybuchu. Sophie pomogła mu uciec? (chyba byli w jakimś zaułku); Jak Goran znalazł się w lochu?

2. Po wybuchu wszyscy udają się do domu Diakona- co dzieje się na miejscu? Kojarzę spotkanie z Sophie i Goranem, kilka rozmów i ustaleń, ale bez szczegółów. Potem pojawia się Janna, która wskazuje drogę przez obóz Rycerzy Pantery.

3. Później raczej idzie z górki (ewentualnie zawodzi chronologia)- udział biorą gracze i Zygfryd (?):
a) zejście pod ziemię – pierwsza komnata i pozostałości po walczących zbrojnych (Rycerzach Pantery)

b) druga komnata i walka z jakimiś stworami (nie pamiętam szczegółów)

c) spotkanie z gnomami – pozyskanie informacji o tym, co czai się w kompleksie pod miastem (troll, Skaven?) – chyba gnomy miały jakiś interes do graczy

d) komnata typu „laboratorium” i szybka dekapitacja Skavena

e) komnata z pająkami i zapadniami – Berg wpada w jedną z nich

4. Edmund walczy za pomocą demonów- szczegóły mile widziane, bo nie pamiętam gdzie, co i jak.

5. Olga i Goran idą naprzód- Berg jak się okazuje trafił za pomocą zapadni do lochów, gdzie znajduje się też Albrecht Helsehar. Nors wydostaje siebie i starca.

6. Goran opiekuje się rannym magiem, Berg walczy z Laevą, Olga chwyta porzuconą przez rannego Norsa Nadzieję Gór i dobija demona.

Pytania:

Co się działo z Zygfrydem (o ile był na miejscu- a tak mi się wydaje)?
Jak doszło do konfrontacji Edmunda (walki na demony) z Laevą? (wszystkie informacje na wagę złota)

Czy doszło do jakiejś znaczącej wymiany zdań w wyniku której coś z związku z kampanią uległoby wyjaśnieniu?

Jak wszystko się zakończyło? (Po zabiciu demona- stary mag otworzył portal? Coś mi się kojarzy…)

Reklamy

4 thoughts on “Kołowrotek i zdechły chomik… czyli o grzebaniu w zakamarkach pamięci

  1. Do samego miasta dostaliśmy się dzięki czarodziejce, asystentce Helzehara. Do podziemi zaprowadziła nas ta kobieta szpieg (imienia nie pamiętam), przeprowadziła nas przez obóz wojska, które broniło wejścia do tuneli. Mieliśmy plany podziemi nie pamiętam skąd. W podziemiach były komnaty, taki tam baldurs gate – w jednej skaven, w drugiej troll, w czeciej gnomy, były też jakieś pająki, pułapki? Dungeon crawl. Był tam gdzieś diakon, edmund przyzwał demony, helzehar był w lochu, dialogów nie pamiętam. Nawet nie wiem co ten demon tam robił. Było chyba coś o tym, że Diakon miał kontrolować demona czy coś. Po walce Helzehar teleportował wszystkich? Edmund został w podziemiach? Coś takiego. W sumie możesz opisać samą końcówkę bez tego łażenia.

  2. oszzzzz…będzie ciężko. Myślę, że przydała by się jakaś burza mózgów przy „kawie”. A tak na szybko:
    Zygi – był z nami przez cały czas często pomagał w czasie walki. Pamiętam, że próbował nawet użyć Nadziei Gór przeciw Laevie. Sam chyba ubił 2 demony wypuszczone przez demonicę.

    Co do walki „na demony” drugie Ja zapytał tylko czy pomóc a Edmund jak nigdy się zgodził. Mimo tego, że wiedział co nastąpi.

    Co do portalu to nie pamiętam kto go otworzył ale Edek nie wszedł do środka bo wiedział że stary mag od razu każe go wykończyć za używanie demonologii.
    Najwięcej do powiedzenia będzie miał Storyteller.

  3. Hmmm od początku… sądzę, że opisywanie mechaniki poruszania się po lochach nie ma potrzeby bo w sumie nie wnoszą nic do opowieści – ot takie tam podczas podróży po Feushlagu. Z istotnych kwestii… tak Zygfryd podążał z drużyną i rzeczywiście przysłużył się w walce z demonicą. Wkraczając tam wszyscy byli przekonani, że DEiakon z Ahmedem (ten poseł od Sylvańczyków) chcą schwytać Leevę w jej sanktuarium pod Midenheim i mieliście rację. Także lekko nadszarpnięci zniesławieni bohaterowie Midenheim wpadają z impetem szarży wprost do głównej komnaty sanktuarium, gdzie potężny uczeń Helsehara samotnie bronił się przed nawałnicą zaklęć Demonicy. Stał pogrążony w transie nad ciałem arabskiego pomocnika, aż potężne zaklęcie przed którym nie zdążył inkantować kontrczaru cisnęło nim w głąb komnaty. Na front wysunęli się dzielni bohaterowie, których wyśmiała od śmiertelnych sama Leeva. To musiało osłabić morale drużynowego Łowcy, gdyż pośpiesznie ruszył bocznym korytarzem „penetrować” zakamarki laboratorium Diakona niźli walczyć ze złem wcielonym. Na takie powitanie Gracze otworzyli ogień, w ręku Zygfryda błysnęła klinga, Olga tylko zmrużyła oczy zaciskając palce na rękojeści oręża, Edmunda palce rozbłysły od splatanej magii, a Berg w tym czasie już biegł w stronę kreatury. Pechowo trafiając na ostatnią pułapkę (tu nie pamiętam czy to było w tej komnacie) i osunął się do lochu, gdzie spotkał wycieńczonego Helsehara. Pośpiesznie wyważył drzwi (albo Goran z drugiej strony mu pomógł) by wrócić do walki. W sanktuarium sytuacja zgęstniała od mrocznej magii, gdyż Leeva wezwała hordę pomniejszych demonów, które ochoczo zaatakowały kompanię. Dzielnie stawiając opór Zygfryd i Olga chronili niziołka tryskającego magią, ale nie byli w stanie ruszyć po głowę półbogini. Wtem Edmund pobladł, z jego ust zaczęły się sączyć jadowite słowa w języku plugawej mrocznej mowy, ręce kumulowały czystą Dhar emanując pulsującą mocą wyczuwalną nawet przez tych nieuzdolnionych magicznie. W samym środku komnaty podłoga zapadła się tworząc lej. Jak głęboki… no bardzo, bo do samego serca chaosu… wypełzły z niego kreatury ciemności, które na skinienie bladego palca niziołczego demonologa ruszyły przeciw demonom Levy. W tym momencie do komnaty wpadł mocno wściekły Norsmen, który widząc taki obrót spraw odrzucił tarczę, zaklął po Norsku i zaciskając palcę na Gvalhirze jął rąbać sobie drogę do Arcyzła. Stanął w szranki z Półbogiem i się nie ugiął. Cios, unik, parada, cios… powoli wykrwawiał demona swymi najpotężniejszymi ciosami, czerwona mgła szału przesłoniła mu wzrok i właśnie wtedy demonica zaatakowała… cios zdruzgotał ciało Norsa, które niczym szmaciana lalka przefrunęło przez salę Nadzieja upadła z brzdękiem o kamienną posadzkę. I wtedy Olga, zacisnęła rękawicę unosząc oręż zagłady Demona, trzymała go pomimo palącego bólu w dłoni tak długo, aż uznał Kislevskiego Pana, doskoczyła do demonicy i dokonała przeznaczenia Nadziei z Gór… Gdy przyszedł czas na oklaski Edmunda już nie było, Helsehar dał mu 8 dni nim pościg ruszy, nim magowie Midenheimu, którzy poczuli mroczną magię zajmą się łowami na demonologa. Tak to pamiętam ja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s